poniedziałek, 9 czerwca 2014

do domu

Właśnie przyjechałem do Katowic.
To miasta z którego pochodzę (powiedzmy).
Tu jest pięknie. Naprawdę. Pogoda niesamowita.
Dworzec stał się psychodelicznym labiryntem, od środka przypomina mi małe, kosmiczne miasteczko, z portem autobusów kosmicznych.
Same centrum jakby po wybuchy bomby jądrowej, która doprowadziła do upadku brzydoty tego miasta.

...

Szczerze mówiąc zapomniałem, że prowadzę bloga.
Zastanowię się nad tym co tu "tworzyłem" bo, nie podoba mi się sam wygląd i koncepcja tego co miałem  w zamiarze robić. Chociaż prowadzenie bloga w kilku ma przyszłość, było by ciekawym tworem kilku ludzi o odmiennych poglądach. Świetny eksperyment. Spróbuję skontaktować się z dawnymi autorami i być może coś uda mi się zdziałać. Jeżeli ktoś chciałby spróbować piszcie w komentarzu propozycję.

środa, 20 lutego 2013

Praca od 13 do 14 z godzinną przerwą na LUNCH !

Dawno sam się nie odezwałem, wypada dać znać. Ja na blogu nie odzywałem się od prawie pół roku, a to za sprawą "ciężkiej" pracy. Życie i mnie trochę kopnęło w dupe :) Musiałem szukać pracy w Mikołowie, Katowicach, zatrudniłem się na krótko w Tychach, później nawet w Łodzi... to wszystko było przelotne, bo nawet UŚ mi nie pomógł. Wszystko mnie osrało, ale w styczniu mieszkałem w Warszawie, i udało mi się wrócić do Angory. Jak mówią: Wyjechałem, żeby wrócić.

niedziela, 17 lutego 2013

Do następnego!

Jestem szczęśliwy i zadowolony z bycia współautorem, tego bloga, ze wszystkich akcji, i pomocy z tej strony, jednak czas na mnie. Moje życie się na tyle zmienia, że mam coraz mniej czasu na pisanie, a biorąc pod uwagę nie wymagającą systematyczność, i fakt, że i tak nie wyrabiam, mówi mi iż muszę spasować z "kawą o poranku". Jeszcze raz ogromne dzięki.

Na do widzenia:

Blogi które ostatnio czytuję i mnie szokują lub bardzo ciekawią.
Em Kwadrat Foksal 

Na tym się nie znam, ale to chyba są robótki ręczne KTPLP - w dodatku znamy się z technikum.

No i jeszcze okrakiem przejdź tutej.

Do zobaczenia, usłyszenia, cześć i czołem.
Pozdrawiam Dacinek.

sobota, 5 stycznia 2013

Put your feelings in the ass

Cześć, macie tak czasem, że staracie się komuś w czymś pomóc, a ten ktoś ma cię najserdeczniej jak potrafi w dupie?
Nie lubię takich ludzi.
Jeszcze bardziej nie lubię ludzi, którzy nie mają do Ciebie za grosz szacunku, ale mówią jak masz nie robić, lub robić, albo co jest dobre co złe... obrzydliwość... Takie czasy, jacy ludzie.

No i tradycyjnie, Dawiduś poleci coś do czytania.

Standardowo zapraszam do siebie:
"O WSZYSTKIM I NICZYM"  - blog o... no tytuł ma tu wiele wspólnego z treścią.


Kompletna dewastacja umysłu, czyli "DEVASTATORIA" Pana Tomka - katowicki głos w internecie.



No i coś do snu "NA MARGINESIE ŻYCIA"


Jak widać, nowy rok, nowy post z mojej strony na Porannej kawce, i dokładnie coś w guście moich czytelników! Więc zaufaj, i nie ufaj, ale poczytaj!



środa, 21 listopada 2012

ostatnio wszyscy jesteśmy faszystami lub antyfaszystami

Jeśli chcemy doprowadzić „dobrych ludzi” do czynienia zła, pierwszym krokiem jest stworzenie podziału, wyodrębnienie i jasne pokazanie wroga, drugim – stworzenie poczucia zagrożenia z jego strony, trzecim – sprowokowanie agresji, czwartym – wprowadzenie autorytetów (rola autorytetu jest tu obok poczucia zagrożenia kluczowa) wyjaśniających, że wróg ponosi winę za wszystkie nieszczęścia spadające na „dobrych”, piątym – stworzenie poczucia bezkarności poprzez obciążenie wroga całą winą za konflikt… to cytat oczywiście, ale pasuje jak ulał.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Teraz używam B, 5B i 8B, a HB to śmieć!


Nie jestem pewien czy moje WETHECINEK wypali.
Jednak środków mi brak, bo potrzeba dużo tych pieniędzy, a troche mi szkoda nie ukrywając na pierdołkę. Trzeba bedzie przesunąć datę na marzec '13 około. Ale zobaczymy!

Standardowo zapraszam na mojego pysznego bloga
O WSZYSTKIM I NICZYM







No i oczywiście wpieramy akcję "Nikt nie powinien tak cierpieć"


MAM NADZIEJĘ, ŻE ZROZUMIECIE DO CZEKO PRZYDAĆ SIĘ CHCIAŁA CHUSTKA

niedziela, 11 listopada 2012

11.11.2012

więcej potem, teraz nie mam warunków :) no więc: obawiałam się żenady, takiej jaką organizatorzy zafundowali warszawiakom w Dniu Wojska Polskiego (wielkie nic), ale byłam zaskoczona bardzo pozytywnie. poza tym, że koników nie było - wszystko okej. spora atrakcja dla dzieci i dla dorosłych; dużo rodzin z dziećmi, dużo babć i dziadków. atmosfera luźna, klimat parady - przyjemnie. no ale wszystko ma swój koniec, toteż podążyliśmy na skuśkę na Centralny, w celu spełnienia Wielkiego Marzenia Żabona i Lalutki o hepimilowym chińskim gówienku i frytkach. wicie, rozumicie. okazało się rychło, że na śmierć zapomniałam, iż dzisiaj dla każdego coś dobrego i pod Pałacem Kultury szykuje się do wymarszu kolejny pochód świąteczny. wystarczył rzut oka by pojąć, iż "młodzi, wykształceni z dużych miast" tym razem wybrali inną opcję, niż egida Prezydenta. o ile mogłam się zorientować, obecne były rozmaite, niejednolite, odróżniające się od siebie grupy. skrajne, bliskie środka i zwyczajni zwolennicy chadzania prawą stroną; nawet anarchiści żądni obalenia systemu dołączyli w trakcie marszu (ale to już w tiwi obejrzałam). wszyscy tam zgromadzeni zachowywali idealny spokój. spodziewałam się czegoś innego i naprawdę byłam zdumiona, że to wszystko tak wygląda. wszyscy ci młodzi ludzie zachowywali godną karność, jak dobrze wymusztrowana drużyna; organizatorzy stanęli na wysokości zadania. każda grupka zdawała się mieć swoje miejsce, nikt się nie pchał, nie darł się. stali sobie grzecznie, jak harcerze, rozmawiali półgłosem albo wcale. atmosfera? zupełnie inna niż na Nowym Świecie; żaden tam festyn, ale niesamowita POWAGA. i czuło się w powietrzu jeszcze coś - napięcie. by nie powiedzieć - obawę. jak się okazało, słusznie - ale nędzni prowokatorzy zawsze się znajdą, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku. centrum Warszawy to idealne warunki ku temu; żeby wyeliminować zadymiarzy, trzeba by organizować marsze na stadionie i wstęp tylko za biletami. policja brzydko zrobiła, że długo pozwalała prowokatorom brykać, a potem ukarała spokojnych ludzi długim postojem, no ale rozumiem, mały pokaz władzy nie zawadzi :) a hasła? hasełka były różne, niektóre bardzo abstrakcyjne: Młodzież Wszechpolska i Waleczne Chłopaki z Sosnowca tradycyjnie skandowali "Duma, duma, narodowa duma" oraz "Precz z komuną". reszta machała flagami i przegrupowywała się sprawnie. jednym słowem - ci młodzi ludzie to już są całkiem nowocześni kontestatorzy. zorganizowani i poprawni. tyle z obserwacji. co jeszcze? uważam, że to był znakomity pomysł, aby zorganizowac cztery różne marsze dla różnych orientacji politycznych. to jest demokracja i pluralizm, jak sądzę. w przyszłym roku udam się na fotopolowanie sama, bo z dziećmi to jednak niezbyt bezpiecznie w taki dzień. będę sobie świadkować i wyrabiać opinię. a potem wrzucę wszystko na blogaska. teraz znikam, chcę zobaczyć, jak się ten prawicowy Marsz Niepodległości skończył i co się działo na dwóch innych, które mi umknęły. no to czołem, obywatele czytający! buźka!